Bez satelity jak bez ręki

Gdyby w nasze satelity uderzyła flara słoneczna, świat stanąłby w miejscu. Nagle okazałoby się, że nie jesteśmy w stanie wykonać najprostszej czynności.

Od usług typu downstream, czyli wykorzystujących dane płynące z satelitów jesteśmy bardziej zależni niż od kopalnych źródeł energii.Trudno wyobrazić sobie obecnie świat bez GPSa. Odkąd telefony komórkowe wskazują drogę do szukanego adresu, tradycyjne mapy odeszły do lamusa. Dzięki GPSowi (ang. Global Positioning System) możemy zamówić Ubera, śledzić naszą przesyłkę, wygodnie zwiedzać miasta, czy też bezpiecznie podróżować w górach. GPS jest jedynie jednym z kilku systemów globalnego pozycjonowania (ang. GNSS – Global Navigation Satellite System), a zbieranie danych służących do nawigacji to zaledwie część rynku usług kosmicznych o nazwie downstream. Co ciekawe – wcale nie największa. Usługi w oparciu o GNSS stanowią jedynie ok. 28 proc. całego rynku downstream. Pozostałe segmenty to obserwacja ziemi oraz komunikacja satelitarna.